Breaking news
Zapraszamy do współpracy w 2025 r.! Po więcej informacji skontaktuj się z nami mailowo: [email protected]

Zdaniem stowarzyszenia spółek energetycznych prosumenci, czyli drobni producenci prądu we własnych domach, oznaczają wyższe rachunki za energię dla pozostałych odbiorców. Eksperci przekonują jednak, że nie musi tak być.

pvW Polsce rośnie liczba osób, które z dotychczasowych konsumentów energii stają się jednocześnie jej producentami, czyli prosumentami. To światowy trend, który już istotnie zmienił obraz energetyki m.in. w Niemczech, Wielkiej Brytanii, czy Włoszech. Uczestnicy debaty "Prosument – sieć i rozliczenia – Net metering" zorganizowanej przez Procesy Inwestycyjne dyskutowali m.in. o tym jak wykorzystać potencjał tysięcy drobnych producentów energii, unikając jednocześnie problemów, które pojawiły się w tych krajach. Jednym z kluczowych są rosnące koszty utrzymania sieci przez tych, którzy nie instalują własnych urządzeń do produkcji energii.

Robert Stelmaszczyk, prezes Polskiego Towarzystwa Przesyłu i Rozdziału Energii Elektrycznej zwrócił uwagę, że nierówne rozkładanie kosztów utrzymania sieci to generalny problem idei prosumenta w obecnym systemie. Koszt utrzymania sieci – w większości stały – uzależniony jest od zmiennego zużycia energii. Zmniejszenie tego zużycia przez prosumentów oznacza, że więcej zapłacą inni odbiorcy – ci, którzy nie chcą, ale także nie mogą lub nie są w stanie zainwestować we własne urządzenie do produkcji energii. Problem nasila się w przypadku wprowadzenia net meteringu, który może przerzucić niemal całe koszty utrzymania sieci na nie-prosumentów.

Net metering to zasada, zgodnie z którą prosument może wysyłać niewykorzystaną przez siebie energię do sieci (np. z paneli słonecznych w czasie, gdy nie ma go w domu), a następnie pobrać ją w godzinach, w których zużywa więcej, niż produkuje (np. wieczorem, gdy panele słoneczne już nie pracują). Z firmą energetyczną rozlicza się jedynie za saldo tych operacji, a więc nie pokryje kosztów tego swoistego "magazynowania" energii w sieci.

Zdaniem PTPiRE rozwiązaniem może być zamiana opłaty sieciowej z obecnej – uzależnionej od zużycia – na nową – stałą, na zasadzie abonamentu.

Jednak zdaniem prof. Krzysztofa Żmijewskiego zmiany nie będą odczuwalne dla odbiorców energii. – Pełny rozwój sektora prosumenckiego podwyższy taryfy dystrybucyjne maksymalnie o 7 proc. w 2025 roku, co oznacza całkowity wzrost rachunków o ok. 3,5 proc. Dla porównania dzisiaj wszystkie kolorowe certyfikaty kosztują nas 6,7 proc. – wyliczał. Znacznie więcej zapłacimy za budowę sieci przesyłowych na potrzeby elektrowni jądrowej.

– Rozwój energetyki prosumenckiej może mieć niebagatelne znaczenie dla całej gospodarki. Do 2020 r. całkiem realne jest wyposażenie w ekologiczne źródła ciepła nawet 900 tys. domów. Montaż 900 tys. mikroinstalacji OZE dałby istotne wsparcie w realizacji zobowiązań wynikających z przyjętego przez Polskę Pakietu Klimatycznego. W 2020 r., zgodnie z Krajowym Planem Działań łączna planowana krajowa produkcja energii elektrycznej i cieplnej z OZE ma wynosić ok. 101 TWh. Instalacje zamontowane w domach zapewniałyby około 14 proc. tej produkcji. Odbywałoby się to, co warto podkreślić, przy kilkanaście razy niższych kosztach wsparcia niż w przypadku dużych instalacji OZE – podkreślał Mariusz Klimczak, Prezes BOŚ Banku.

Korzyści byłoby znacznie więcej. Wykorzystywanie odnawialnych źródeł energii w polskich domach finalnie zwiększyłoby oszczędności w budżetach polskich rodzin i w znacznym stopniu uniezależniało od wzrostu cen energii w przyszłości. Ponadto, jak zaznaczał Prezes Klimczak, wzrost nakładów finansowych w wyniku montażu 900 tys. mikroinstalacji dałby impuls do szybszego tempa wzrostu gospodarczego kraju – nawet o 0,4 pkt proc. rocznie.