Jak podaje Gazeta Krakowska, dr hab. inż. Tomasza Barszcza i mgr inż. Adama Jabłońskiego z Wydziału Inżynierii Mechanicznej i Robotyki Akademii Górniczo-Hutniczej opracowali innowacyjną metodę diagnozowania uszkodzeń elektrowni wiatrowych. Odkryciem naukowców interesują się firmy zagraniczne.
Wiatraki są zawodnymi urządzeniami i dość szybko się psują. Mgr inż. Jabłoński twierdzi, że nie ma w tym nic dziwnego, ponieważ te ogromne mechanizmy pracują przecież cały czas.
- Przez 20 lat ich eksploatacji mechanizm działa nawet ponad 120 tys. godzin - mówi Jabłoński. - Dla porównania, silnik 20-letniego samochodu pracował średnio tylko przez 5 tys. godzin.
Najdroższym elementem, który psuje się w wiatrakach, jest przekładnia. Jej naprawa jest wyjątkowo droga - może wynieść nawet ponad 0,5 mln euro. Lecz kiedy zepsuje się coś dużego, naprawa może być zupełnie nieopłacalna. Rozwiązanie naukowców ma temu zaradzić. Na wiatrakach montowany jest specjalny system do rejestrowania drgań podczas pracy turbiny. Stworzony algorytm z kolei zdalnie sprawdza, czy pojawia się jakiś problem. Dzięki systemowi można go wykryć zanim jeszcze wiatrak się zepsuje, a tym samym - znacznie zmniejszyć koszty jego naprawy. Montaż takiego systemu pomiarowego będzie kosztował kilka-kilkanaście tysięcy euro.
Obecnie system jest na etapie testowania. Możliwe, że jeszcze w tym roku będzie on montowany na wiatrakach w celach komercyjnych.