Breaking news
ENERGA-OPERATOR rozstrzygnęła postępowanie zakupowe obejmujące dostawy blisko 0,5 mln liczników zdalnego odczytu. Montaż liczników rozpocznie się w 2022 roku.

W programach DSR deklaruje udział jedynie ok. 2 proc. przedsiębiorstw przemysłowych, jednak mogłoby uczestniczyć zdecydowanie więcej. Enel X opublikował najnowszy raport: "Polski przemysł wobec transformacji energetycznej".

 

freeimage_DaVinciSBrak wystarczającej wiedzy na temat DSR

Według wielu analiz dzięki programom DSR (ang. Demand Side Response, czasowa redukcja poboru mocy na żądanie) można uzyskać rezerwy mocy stanowiące blisko 10 proc. szczytowego zapotrzebowania na moc w systemie elektroenergetycznym. Rezerwy na tym poziomie są niezbędne jedynie od kilku do kilkudziesięciu godzin rocznie i najbardziej efektywnym sposobem ich zapewnienia jest wykorzystanie elastyczności w zużyciu energii przez odbiorców. Dzięki udziałowi odbiorców w programach DSR na rynku mocy mogą oni zyskać atrakcyjne wynagrodzenie za swoją elastyczność. Dane z raportu "Polski przemysł wobec transformacji energetycznej" wykazują jednak, że dużym problemem jest ciągle brak wystarczającej wiedzy na temat zasad udziału w programach DSR.

Raport Enel X "Polski przemysł wobec transformacji energetycznej" oparty został na badaniu pracowni SW Research, przeprowadzonym na grupie 330 polskich przedsiębiorstw działających w branży spożywczej, chemicznej, materiałów budowlanych, recyklingu i opakowań. Raport dotyczy konsumpcji energii, podnoszenia efektywności energetycznej i redukcji jej kosztów oraz opinii na temat stabilności systemu elektroenergetycznego, rynku mocy i możliwości uczestnictwa w nim odbiorców energii.

 

Obawy przemysłu a DSR

Jak pokazały badania, przedsiębiorstwa są bardzo ostrożne w ocenie swoich zdolności do ograniczenia poboru mocy w przypadku jej krytycznego deficytu, który jest podstawowym warunkiem udziału w programach DSR. Możliwości takie zadeklarowało jedynie 10 proc. badanych, natomiast ich brak – blisko siedmiu na dziesięciu respondentów (69 proc.). Co znamienne, brak wiedzy na ten temat zgłosiło co piąte przedsiębiorstwo (21 proc.).

- Firmy przemysłowe najczęściej obawiają się wpływu redukcji poboru mocy na ciągłość produkcji i braku realizacji celów produkcyjnych. Jednak jednym z podstawowych działań pozwalających na czasowe ograniczenie poboru mocy  jest przesunięcie produkcji w czasie  – tłumaczy Jacek Misiejuk, dyrektor zarządzający Enel X w Polsce. - Dodatkowo można zmieniać nieznacznie parametry funkcjonowania obiektów, jak np. temperaturę w pomieszczeniach, czy wykorzystywanie oświetlenia. Dzięki takim stosunkowo prostym działaniom przedsiębiorstwa mają możliwość udziału w programach DSR i zarabiania na rynku mocy. Takie działanie trochę przypomina tworzenie własnego magazynu energii, w którym energia jest magazynowana jako zapasy produkcyjne. Koszty takiego "magazynu" energii są dużo niższe od rzeczywistych magazynów energii.

 

OZE pomaga w czasowym ograniczeniu poboru mocy

Innym popularnym sposobem czasowego ograniczania poboru mocy jest wykorzystanie własnych źródeł wytwarzania energii. Posiadają je zwykle przedsiębiorstwa, których proces produkcyjny jest szczególnie wrażliwy na niespodziewane przerwy w dostawach energii lub potrzebna jest lokalna produkcja ciepła, które może być wytwarzane w skojarzeniu z energią elektryczną. Jak wynika z badań Enel X, własne źródła energii posiada 36 proc. ankietowanych firm. W grupie przedsiębiorstw szczególnie energochłonnych, których roczne zużycie przekracza 10 000 MWh, odsetek ten wzrasta do 51 proc. W zdecydowanej większości (92 proc. wskazań) są to agregaty prądotwórcze służące jako zasilanie awaryjne na wypadek zakłóceń w dostawach energii elektrycznej. Jako takie mogą z powodzeniem służyć do czasowego ograniczenia poboru mocy z sieci, nawet całkowitego w niektórych przystosowanych do tego obiektach.

 

Czym jest DSR?

Jak pokazują badania Enel X, ponad trzy czwarte (76 proc.) przedsiębiorstw uważa rozwiązania takie, jak programy DSR, za opłacalne, natomiast aż 82 proc. zgadza się, że są one "przyszłościowe". Jednocześnie prawie wszyscy respondenci (aż 93 proc.) zgadzają się z twierdzeniem, że wiedza o programach DSR jest w Polsce mało rozpowszechniona. Chociaż firmy deklarują, że wiedzą, czym jest rynek mocy (co potwierdziło 85 proc. ogółu badanych), aż 83 proc. przyznało, że nie wie, czym jest DSR.

- Przedsiębiorstwom brakuje wiedzy na temat możliwości zarabiania na rynku mocy oraz własnych zdolności do udziału w programach DSR – komentuje Jacek Misiejuk. – Nasze doświadczenia pokazują, że przedsiębiorstwa często nie wiedzą, w jaki sposób mogłyby wykazać się zdolnością do redukcji poboru mocy, co jest warunkiem przystąpienia do programu. Tymczasem wiele firm ma takie możliwości i zdolność do redukcji mogłoby osiągnąć dzięki naprawdę prostym działaniom.

 

Źródło: fleishmaneurope.com; fot.: freeimage / DaVinciS